Reklama
  • Wtorek, 2 lutego (08:05)

    "07 zgłoś się". Świat cinkciarzy, dziwek i Peweksu

Może i śmieszy, może i jest propagandowo-naiwny, ale dla wielu to sentymentalny rzut oka na lata młodości, gdy 07 był naszym swojskim Columbo czy Kojakiem. Serial „07 zgłoś się” kończy 40 lat.

Reklama

Podobno powstał na życzenie władz, żeby ocieplić wizerunek Milicji Obywatelskiej. Tego nawet Borewicz nie zdołał dokonać, ale jako serial „07 zgłoś się” zrobił karierę.

Czym ujął? Może tym, że scenariusze powstawały na podstawie historii kryminalnych różnych autorów (nierzadko peerelowskich klasyków gatunku, jak Jerzy Edigey i Helena Sekuła), zamieszczanych w zeszytach cyklu „Ewa wzywa 07”. Były to opowiastki stosunkowo bliskie ówczesnym realiom.

A może cykl zawdzięcza sukces pomysłowi na głównego bohatera. Sławomir Borewicz, mimo że milicjant, był „światowcem”. Znał języki, pracował w handlu zagranicznym, w Anglii, a to było coś!

Poza tym miał w zespole uroczą życiową kumpelę i kontrastowego betonowego, choć kryształowo uczciwego partnera.

Znacie? To oglądajcie!

Z okazji 40-lecia rozpoczęcia kręcenia serialu odtwórcy głównych ról mogli razem powspominać wspólną pracę. W studiu telewizyjnym Bronisław Cieślak umówił się z koleżankami sprzed lat (w tym z serialową żoną Izabelą Trojanowską) i jednym z reżyserów, Kazimierzem Tarnasem.

KS

Telemax

Zobacz również

  • Pierwsze sceny serialu nie zdradzają, że widzowie będą mieli do czynienia z tak złożonymi relacjami międzyludzkimi. Oto trafiamy do niewielkiej rozgłośni radiowej mieszczącej się przy ulicy... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.