Reklama
  • Czwartek, 20 listopada 2014 (08:00)

    Bożena Dykiel i Roman Wilhelmi. Para z kultowego serialu „Alternatywy 4”

Zdjęcia do serialu „Alternatywy 4” ruszyły w bardzo trudnych czasach, we wrześniu 1981 roku. – Na sklepowych półkach nie było nic, po prostu bieda z nędzą – wspomina w jednym z wywiadów Bożena Dykiel (64), serialowa żona znienawidzonego dozorcy domu Stanisława Anioła. Reżyser Stanisław Bareja nie miał wątpliwości, że rolę Anioła musi zagrać Roman Wilhelmi, ale Bożena Dykiel początkowo miała wcielić się postać lokatorki.

– Podczas jednej z prób, gdy czytaliśmy scenariusz, Staszek Bareja powiedział do mnie: „Wiesz, Bożena, Anioł musi mieć jednak żonę. Jeszcze jej nie napisałem, ale zaraz to zrobię. Czy nie chciałabyś jej zagrać?” – opowiada serialowa Miećka.

Współpraca z Wilhelmim była dużym wyzwaniem

Reklama

33-letnia wówczas Bożena Dykiel miała już za sobą kilkanaście ról. Karierę aktorską rozpoczęła w 1971 roku po ukończeniu warszawskiej szkoły teatralnej. Gdy jej studencka miłość do aktora Krzysztofa Wakulińskiego nie przetrwała, przez kilka lat była samotna. Skupiła się na pracy, co zaowocowało wybitnymi kreacjami, m.in. w „Weselu” oraz „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy, i ugruntowało jej pozycję w zawodzie.

W 1976 roku, na planie polsko-japońskiego filmu „Ognie są jeszcze żywe”, poznała przyszłego męża. Ryszard Kirejczyk, prawnik z wykształcenia, był kierownikiem produkcji. Po pół roku znajomości zamieszkali razem. Dochowali się dwóch córek. Maria jest dziennikarką, a Zofia biotechnologiem (mieszka na stałe w Niemczech).

Po latach pani Bożena wciąż z sentymentem wspomina pracę na planie „Alternatywy 4”, choć nie ukrywa, że współpraca z Romanem Wilhelmim była dużym wyzwaniem. – To był wybitny aktor, który powinien dostać nie jednego, a kilka Oscarów, ale był niezwykle trudny we współpracy – mówi aktorka.

– A to dlatego, że nigdy nie pozwolił, żeby ktoś był lepszy od niego. Ja przyjęłam tę zasadę. Powiedziałam: „Romek, ja wiem, to jest twoja rola, to jest twój serial, ja po prostu będę z boku”. Dzięki temu między nami był bardzo dobry układ. On był wielką gwiazdą, a Miećka przy okazji robiła swoje.

Dwa małżeństwa i dwa rozwody

Roman Wilhelmi miał wówczas 45 lat i nie ukrywał, że aktorstwo jest całym jego życiem. Ważniejszym niż wszystko inne: zdrowie, miłość, rodzina… Z pierwszą żoną Danutą, studentką ASP, późniejszą dziennikarką, związał się na studiach. Na czwartym roku, w 1958 roku, w tajemnicy przed rodzicami wzięli ślub.

Na początku mieszkali w teatralnej maszynowni nad sceną. Po kilku latach przeprowadzili się do mieszkania. Jednak on nie potrafił zrezygnować z towarzyskiego życia, alkoholu, kobiet… Zawsze później przepraszał i obiecywał poprawę. Nawet na rozprawie rozwodowej odegrał taką miłosną scenę, że wzruszone prawniczki prosiły Danutę o jeszcze jedną szansę dla męża.

Dwa lata po rozwodzie znów się ożenił. Tym razem jego wybranką była Marika Kollar, węgierska tłumaczka, którą poznał na występach w Budapeszcie. Dla Romana Marika porzuciła ojczysty kraj. W 1970 roku urodził się syn Rafał. Lecz i tym razem aktor nie umiał pogodzić życia rodzinnego z karierą.

Rozwiedli się w 1976 roku, a kilka lat później Marika z 12-letnim Rafałem wyjechała do Wiednia. Po rozstaniu ojciec i syn widzieli się już tylko raz. 3 listopada 1991 roku Roman Wilhelmi zmarł na raka wątroby.

MH

Życie na gorąco

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.