Reklama
  • Wtorek, 28 października 2014 (11:38)

    Jak powstał film i serial "Noce i dnie"

Powieść o Barbarze i Bogumile dała Marii Dąbrowskiej nominację do literackiego Nobla. Kinową wersję tego dzieła obejrzały dwadzieścia dwa miliony widzów!

Reklama

Pięćset dni zdjęciowych, dwa i pół roku na planie filmowym, nominacja do Oscara i Srebrny Niedźwiedź na festiwalu w Berlinie dla Jadwigi Barańskiej za główną rolę kobiecą.

O kulisach powstawania filmu i serialu „Noce i dnie” opowiedzą w programie „Noce i dnie – tak powstawało arcydzieło” reżyser Jerzy Antczak, Jadwiga Barańska i Karol Strasburger.

– To dzięki mojej żonie wziąłem na warsztat książkę, którą mało kto mógł doczytać do końca, miała przecież tysiąc dwieście stron! – wspomina Jerzy Antczak. – Byliśmy na wakacjach w Jugosławii, Jadzia usilnie namawiała mnie do lektury. Kiedy uległem, nie mogłem się od książki oderwać i nagle ze zdumieniem odkryłem, że muszę koniecznie zrobić ten film.

Reżyser trzy lata pisał scenariusz, a na planie pilnował każdego detalu. – Długo nie mogłem się zdecydować, kto ma zagrać Bogumiła. Kiedyś kostiumolog Basia Ptak powiedziała: „Jurku, znam takiego jednego, co ma dwa metry wzrostu, okrągłą twarz, nazywa się Bińczycki”. Pojechałem do Krakowa, obejrzałem spektakl, w którym grał i zaprosiłem na kolację. Nie chciał się zgodzić, twierdził, że nie jest typem filmowym, bo wyłożył się już na kilkunastu zdjęciach próbnych. Na szczęście udało mi się go przekonać – dodaje Jerzy Antczak.

Jadwiga Barańska, która, jak się okazuje, zainspirowała męża do ekranizacji dzieła, zagrała Barbarę. – Do tej roli przygotowywałam się pół roku, w tym czasie wzięłam urlop z teatru – wspomina aktorka. – Na planie byliśmy wszyscy zżyci, każdy z nas miał niespożytą energię, nie baliśmy się wyrzeczeń, zupełnie nie przeszkadzało nam, że gramy w prawdziwych chlewach czy oborach. Pamiętam, jak po zdjęciach w zapylonej cegielni, zaczęłam mówić innym, zmienionym głosem. Ale warto było, a dzień, w którym dostałam nagrodę w Berlinie, był jednym z najprzyjemniejszych w moim życiu.

Jadwiga Barańska, która od ponad czterdziestu lat mieszka z mężem w USA, zapytana o najpiękniejszą scenę z „Nocy i dni”, mówi, że dla niej każda była ważna i niepowtarzalna. – W najśmielszych snach nie przypuszczaliśmy, że chwila, w której Barbara dostaje nenufary od Toliboskiego wejdzie do historii polskiego kina...

KRAS

Tele Tydzień

Zobacz również

Wasze komentarze: 1,

przeczytane przez: 21 osób Dodaj komentarz
boleslaw62

~boleslaw62 -

Nie wiem na ile jest to prawda. W książce P.K. Piotrowskiego jest napisane, że rolę Bogumiła miał dostać Jasiukiewicz, ale ze względu na śmiertelną chorobę Aktor odmówił i wtedy podsunięto Bińczyckiego. Zresztą zdjęcia próbne wyszły kiepsko i Bińczycki był załamany, a nawet chciał zwrócić pieniądze za drogą importowaną taśmę filmową, ale koniec końców, Antczak jakoś Go przekonał.