Reklama
  • Piątek, 11 września 2015 (15:05)

    Tomasz Borkowy: „Dom” mógłby być kontynuowany w każdej chwili

Reklama

Serialowi „Dom”stuknęło 35 lat. To dobry moment, aby powspominać. Podobno wcale nie chciał Pan w nim grać?

Jan Łomnicki zaproponował mi rolę bez próbnych zdjęć. Jeden z jego przyjaciół zobaczył mnie, gdy grałem w „Do krwi ostatniej” i stąd wziął się ten pomysł. Ale prowadziłem już wtedy swój teatr i akurat przygotowywałem ogromną imprezę na 1000-lecie Krakowa.

Udział w serialu w tym momencie mnie wcale nie interesował. Faktycznie więc odmówiłem Łomnickiemu. Traf jednak chciał, że moją ówczesną narzeczoną była Barbara Hollender. Jej ojciec Wilhelm, wtedy jeden z największych producentów filmowych w Polsce zadzwonił do mnie i powiedział: „Tomek, jak Ty nie weźmiesz tej roli, to nie masz się co u mnie w domu pokazywać”.

Byłem w Basi zakochany po uszy, więc złapałem za telefon i zadzwoniłem pokornie do Łomnickiego z informacją, że jednak przyjmuję tę rolę.

Na początku na planie było mi jednak dość ciężko. Jestem z warszawskiej Pragi, a miałem zagrać chłopaka ze wsi. Gdy patrzę na pierwsze odcinki, to brakuje mi we mnie „wiejskości”.

Widzowie z niecierpliwością czekają na kontynuację tego kultowego serialu. Jest na to szansa?

Pomysł na kontynuację serialu „Dom” napisałem już 20 lat temu. Byłoby to zakończenie historii Andrzeja Talara, który emigruje z Polski do Szkocji. Tam spotyka swoją byłą kochankę, plastyczkę „Nikę”, którą grała Ewa Gawryluk. Okazuje się, że mają razem córkę. Ta opowieść byłaby kontynuacją serialu Jana Łomnickiego.

Mam też drugi pomysł na zupełnie inny „Dom”. Byłby to film na temat mojego pokolenia, które wyjechało z Polski i zostało za granicą. Myślę, że jest szansa, abyśmy w ciągu 3-4 lat rozpoczęli koprodukcję z Wielką Brytanią na temat tego, jaki dom zbudowali w tym kraju moi rodacy. Nie jestem jednak scenarzystą, więc na pewno chciałbym, żeby w tworzenie scenariusza zaangażował się Andrzej Mularczyk. Będę się o to starać.

Napisałem już do dyrektora TVP Jerzego Kapuścińskiego w sprawie moich pomysłów. Odpowiedział, że musi się nad tym zastanowić.

Od lat mieszka Pan i pracuje w Edynburgu. Jest tam Pan rozpoznawalny, tak samo jak w Polsce?

Wystąpiłem w około 30 filmach, w których zagrałem pewnie kilka głównych ról. Jednak chyba od 7 lat nie gram już ponieważ nie ma dla mnie ciekawych propozycji. Nie jestem tam gwiazdą. Aby na Zachodzie nią być, trzeba się temu całkowicie poświęcić. A czy jestem rozpoznawalny?

Jako producent, reżyser i szef jednej z największych firm, zajmujących się promocją teatrów i międzynarodowych spektakli na świecie, jestem rozpoznawalny. Bo moja firma jest bardzo znana nie tylko w Szkocji.

Pana syn i żona też mieszkają w Szkocji?

Filip wychował się w Wielkiej Brytanii, jego pierwszym językiem jest angielski, a mimo to mówi znakomicie po polsku. Od czasu do czasu odwiedza Polskę. Ostatnio był w kraju całkiem niedawno, na 80. urodzinach mojej mamy. Na co dzień mieszka jednak w Holandii, w Hadze. Jest prawnikiem i pracuje w ONZ.

Moja druga żona Laura Mackenzie Stuart jest Szkotką. Poznaliśmy się, gdy była wicedyrektorem festiwalu w Edynburgu. Jesteśmy już 19 lat po ślubie. Przez 16 lat była szefową mojej firmy. A teraz jest dyrektorem departamentu do spraw teatru w Szkocji. Moja pierwsza żona mieszka natomiast w Londynie. Jesteśmy zaprzyjaźnieni.

Rozm. Renata Gratkowska

Dom w reżyserii Jana Łomnickiego, był emitowany na antenie TVP od listopada 1980 roku do grudnia 2000 roku. Serial ten opowiada o losach mieszkańców kamienicy przy ulicy Złotej w Warszawie w latach 1945-1980. Powojenne losy Talarów, Lawinów, Popiołków, Lermaszewskich, Jasińskich, Wrotków i Bawolików, śledziła wtedy cała Polska. Do dziś powtórki „Domu” są uwielbiane przez widzów.

Dobry Czas

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.