Reklama
  • Poniedziałek, 13 czerwca 2016 (14:00)

    Wielka majówka. Filmowa historia, która wydarzyła się naprawdę

Piosenki zaśpiewała Kora z zespołem Maanam. W obsadzie zgromadzono wyjątkowo dużo wybitnych aktorów, a dla Zbigniewa Zamachowskiego był to początek wielkiej kariery. Tekst: Sławomir Koper

Ten film właściwie nie miał prawa powstać. Zainspirowany autentycznymi wydarzeniami, opowiadał historię dwóch młodych ludzi, którzy okradli oszusta z dużej kwoty pieniędzy. Chcąc zrealizować swoje marzenia, szybko wydali kasę na luksusowe zachcianki.

Reklama

Temat nie bardzo pasował do standardów PRL, więc reżyser Krzysztof Rogulski podstępem zdobył akceptację władz, obiecując w zamian nakręcić film o Karolu Szymanowskim. Ten obraz ostatecznie nie powstał, natomiast „Wielką majówkę” skierowano do produkcji.

Na planie pojawiła się Kora z zespołem Maanam. Film adresowano do ludzi młodych, głównymi bohaterami byli rówieśnicy potencjalnych widzów. Reżyser postanowił więc zaprosić na plan popularną grupę rockową.

– Scenariusz wymagał, aby pokazać koncert zespołu w Pasażu Wiecha na tyłach stołecznych Domów Centrum – wspomina. – Naszej ekipy nie stać było jednak na zatrudnienie kilku tysięcy statystów. Wobec tego poprosiliśmy władze Warszawy o zgo dę na organizację krótkiego koncertu bez ponoszenia należnych opłat.

Gdy tylko Maanam zaczął grać przed Domami Centrum, zgromadziło się mnóstwo widzów. Było sporo zamieszania, ale zdjęcia wyszły świetnie.

Reżyser głowił się, kogo obsadzić w głównych rolach. Starszego z bohaterów miał zagrać Jan Piechociński idealnie wpisujący się rolę sprytnego i obrotnego młodzieńca. Kłopot był natomiast z jego partnerem, Rogulski nie widział w roli 16-letniego Ryśka, wychowanka domu dziecka, żadnego ze znanych sobie młodych aktorów.

– Z pomocą przyszedł przypadek. Podczas telewizyjnej transmisji z Festiwalu Młodych Talentów w Opolu moja żona zauważyła świetnego chłopaka do tej roli. Zanotowała jego imię i nazwisko: Zbigniew Zamachowski.

19-latek dostał zaproszenie na casting do Wrocławia, gdzie zdecydowanie pokonał konkurentów. „Wielka majówka” była jego debiutem filmowym i okazała się też początkiem wspaniałej kariery.

Jednak po zakończeniu zdjęć Zamachowski nie chciał zdawać do szkoły aktorskiej, marzył o karierze... piosenkarza rockowego.

– Dużo czasu zajęło nam przekonanie go do zmiany planów – mówi Rogulski. – Tłumaczyłem, że rockmanów jest wielu, natomiast on ma wszelkie szanse ku temu, by zostać jednym z dziesięciu najlepszych polskich aktorów. Na szczęście zmienił zdanie.

W rolach drugoplanowych wystąpiło wielu znanych aktorów. Grażyna Szapołowska zagrała seksowną „panienkę” z hotelu Victoria. W tym samym 1981 r. zagrała prostytutkę w serialu „07 zgłoś się”.

Wkrótce miała się również pojawić w filmie „Wielki Szu”, gdzie wielką jak na tamte czasy sensacją była scena, w której na 15 sekund objawiła się widzom zupełnie naga. Roman Kłosowski – Maliniak z „Czterdziestolatka” – wystąpił w roli Konopasa, konwojenta-hohsztaplera z zakładów mięsnych.

To w jego lodówce Rysiek (Zbigniew Zamachowski) przypadkiem znajduje milion złotych. Kłosowski wcielił się w postać małego oszusta. Pasował!

Ewa Wiśniewska – gwiazda „Stawki większej niż życie”, „Doktor Ewy”, „Janosika” i „Lalki” – zagrała matkę Agnieszki, dziewczyny Julka. Krzysztof Kowalewski – prezesa Śliwę, zadowolonego z siebie urzędasa, zaś Zbigniew Buczkowski – cwanego recepcjonistę z Victorii.

Gwiazdy uwielbiają epizody i reżyser doskonale to wykorzystał, kompletując obsadę. Jak mawiał Zbigniew Cybulski, „dobry epizod w filmie to tak, jakby dać mata w trzech ruchach”.

Być może dlatego na udział w „Wielkiej majówce” chętnie zgodzili się także Kazimierz Brusikiewicz (urzędnik), Wiesław Michnikowski (konserwator maszyn do pisania) i Czesław Wołłejko. Ten ostatni dał się przekonać, żeby tak jak w filmie „Zaklęte rewiry” zagrać homoseksualistę, podglądającego mężczyzn w Laboratorium Ekspresji Ciała.

Reżyser poznał się też na Jerzym Kryszaku i Sylwest rze Maciejewskim, choć zagrali bardzo drobne role.

„Wielka majówka” była rozpowszechniana tylko w czterech kopiach, lecz wspominamy ją do dziś. Zwłaszcza przed długim majowym weekendem...

Wszyscy mieli poczucie, że tworzą coś niezwykłego. Problem pojawił się jednak przy kolaudacji (zatwierdzaniu do rozpowszechniania) filmu. Ostateczne wszedł na ekrany, ale wykonano zaledwie jego cztery kopie, co oznaczało, że niewiele kin w Polsce go mogło wyświetlać.

Nie zaszkodziło to w popularności produkcji, wielu widzów oglądało film po kilkanaście razy. Obraz zresztą nie zestarzał się nawet po latach, chociaż technika filmowa poczyniła w tym czasie ogromny postęp.

Dzisiaj trochę dziwić mogą mało nasycone kolory, ale utrwalono na taśmie filmowej utrwalono Warszawę, która wówczas zaczęła się rozbudowywać i z każdym dniem zyskiwała na urodzie. Nie zmieniło się tez przesłanie filmu. Gdy w latach 90. Rogulski zaprezentował film swoim francuskim studentom (wykładał tam wówczas reżyserię), to odnieśli oni wrażenie, że jest to historia o nich.

Wielka majówka jest bowiem opowieścią o tym, że za pieniądze nie można kupić marzeń, a człowiek zawsze pragnie stać się wolny od zwykłych, codziennych spraw. Można tylko żałować, że film do dzisiaj nie ukazał się na DVD, a stacje telewizyjne rzadko go przypominają….

Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.